piątek, 23 września 2011

Filcowanie na mokro po raz pierwszy!

Dziś wzięłam udział we wspaniałej zabawie, którą już zna mnóstwo kobiet. Oczywiście mowa o filcowaniu na mokro. Wreszcie zobaczyłam jak to się wszystko robi i... chyba połknęłam bakcyla. Moje pierwsze wytwory nie są do końca udane, ale nie o to przecież chodzi! Najważniejsze, że razem z moją córką (byłyśmy na warsztatach razem-jakie to cudne!) wspaniale się bawiłyśmy. 
 Pierwszy, czerwony kwiat miał mieć zieloną łodyżkę, ale... urwała mi się :( Jest więc jasnoszara.
 Pomarańczowa kalia podoba mi się najbardziej :) Z niej jestem dumna. 
Kwiat różowy składa się z dwóch niezależnych elementów, które zostały zszyte. 
Polecam wszystkim tą zabawę!